Z Polski do Maroka z motocyklem można się dostać na dwa sposoby:
1) wynająć transport motocykli, a samemu polecieć np. do Malagi, tam odebrać motocykle i rozpocząć podróż. W promocji bilety lotnicze można kupić nawet za mniej niż 500 zł, a transport przy przewożeniu motocykli np. dla czterech czy sześciu osób też może wyjść całkiem ekonomicznie.
2) przejechać przez Europę ok. 3000 km "na kołach".
Dla nas opcja pierwsza odpadła bo chcieliśmy jechać tylko we dwoje i w ogóle uznaliśmy ją za "półśrodek". W wyniku naszej decyzji podróż przez Europę zabrała nam sporo czasu i środków finansowych, jednocześnie stanowiąc niemalże 2/3 przejechanych podczas wyprawy kilometrów i przyczyniając się do odparzonych tyłków i bolących przez dobre 3 tygodnie po wyprawie stawów w dłoniach od trzymania manetek, zwłaszcza gazu. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło - dodatkowe ~6000 km doświadczenia nie chodzi piechotą.
Zależało nam na czasie przejazdu więc wybraliśmy, gdzie się dało, autostrady.
Trasa "tam" biegła z Krakowa do Algeciras przez: Bratysławę, Wiedeń, Graz, Villach, Weronę, Genuę, Niceę, Montpellier, Tarragonę, Walencję i Malagę. Trasa jest fajna bo sporo jedzie się nad Morzem Śródziemnym i łatwo o noclegi na kempingach.
Trasa "z powrotem" była nieco inna, gdyż zamiast drogą wybrzeżem Morza Śródziemnego pojechaliśmy w głąb lądu: z Tarify przez Malagę, Cordobę, Madryt, Saragossę, jakieś górskie drogi przez Pireneje, Carcassonne, Montpellier, Lyon, Stuttgart, Drezno, Zgorzelec i A4 niemal pod sam domek w Krakowie. Jest to tańsza trasa bo płaci się tylko we Francji i trochę szybsza. Wady: jest mniej widokowa i znacznie trudniej o kemping, więc pewnie całe oszczędności zrobione na bezpłatnych drogach są pożerane przez ceny noclegów...
Przejazd może nie był szczególnie atrakcyjny, bo jaki może być gdy jedzie się po autostradzie, ale wystarczający, żeby zebrać garść informacji przydatnych w przemierzaniu Europy na dwóch kółkach - kto wie kiedy i komu mogą się one przydać?

1) Mapy i nawigacja w Europie (i Maroku):
W Europie używaliśmy nawigacji TomTomXL która:
- gwarantowała dużo przygód np prowadząc nas do Bratysławy przez przeprawę promową,
- nie zawsze miała aktualne drogi :)
- dobrze radziła sobie z wytyczeniem bezpłatnej szybkiej trasy w Hiszpanii po "starych" autostradach.
Z pomocą przychodziła też standardowa nawigacja analogowa, tj. mapa samochodowa Europy.
Do nawigacji w Maroko używaliśmy telefonu htc Wildfire. Aplikacja do nawigacji to OSMAND+ w wersji płatnej. Można kupić ją w AndroidShop za kilka dolarów. Mapy Maroka są do pobrania za darmo, można też pobrać do telefonu mapy googla; my mieliśmy załadowaną mapę terenową i drogową.
W Polsce kupiliśmy też za kilkanaście zł mapę papierową wydaną przez MarcoPolo. Bardzo dokładna i fajnie wydana mapa. Dobrze uzupełniała nawigację tam, gdzie były dziury i stanowiła główną mapę poglądową.