27-04-2012 - piątek
[Agata] Pomimo wysokiego poziomu "włókna ryżowego" wyjechaliśmy z Krakowa dopiero około 19:30. Plany wcześniejszego skończenia pracy nie za bardzo wypaliły, a trzeba było się jeszcze spakować.
Na szczęście tym razem podróż do Bratysławy nie miała żadnego epizodu
zgubienia trasy; wszystko odbyło się niesamowicie sprawne.

Pogoda dopisywała - wspaniały czerwony zachód słońca i piękna ciepła noc z wielkim księżycem i gwiazdami. Do tego bardzo ciepło. Gadżet "Niebo" działający idealnie :)
Ponadto dostałam komplement od Patryka na temat mojej dynamiki jazdy na motocyklu :) a tymbarkowy kapsel zachęcał do nawijania kilometrów, pomimo lekkiego zmęczenia.
W Bratysławie byliśmy około pierwszej w nocy. Motocykle zasnęły przy ogrodzeniu, Patryk i ja wypiliśmy po Kelcie i też zasnęliśmy.

[Patryk] Gdy człowiek pozna jakiś kawałek drogi to wyraźnie się ona skraca. Jak pierwszy raz jechaliśmy trasę Kraków - Bratysława to była ona dłuuuga i niebezpieczna. Tym razem wydawała się wieczorną przebieżką :) Fakt, że końcowy odcinek autostrady był raczej nudny i monotonny, ale za to dobrze znany i przywodzący na myśl zeszłoroczne wyjazdy motocyklami do Chorwacji i do Maroka. Nowe buty motocyklowe, które właśnie testuję dołożyły trochę przyjemności. Ciepło, sucho i wygodnie. Dzięki
DEFENDER za nie!
Fajne kaski, jaka to firma? :)
OdpowiedzUsuń