Środa, 31.08.2011

[Agata] Przejazd przez Pireneje był chyba najładniejszym, ale najmniej optymalnym czasowo vs. kilometrowo odcinkiem powrotu przez Europę, co spowodował brak konsekwencji co do trzymania się albo najkrótszej, albo najszybszej, albo płatnej, albo bezpłatnej drogi.
Zanim opuściliśmy Hiszpanię, postanowiliśmy zrealizować misję "paella" i zjeść to danie na lunch. Zatrzymaliśmy się w jednej wiosce, i w kilku restauracjach Patryk zrobił zwiad na temat paelli. W żadnej nie podawali. Natomiast w jednej kelnerka powiedziała, że jak poczekamy pół godziny to nam to przygotuje. Ponieważ mieliśmy świadomość nienajlepszego czasu przejazdu, wybraliśmy "macaroni" bo szybciej. Po chwili dostaliśmy ogromne porcje makaronu z sosem (szkoda, że z mięsem to się nawet w magazynie nie widziało) i, żeby się nie zmarnowało to co nie zjemy (no bo porcja to 7 Euro, waluta jest w cenie, a my jesteśmy krakowskimi centusiami), postanowiliśmy zapakować nadmiar do naszej wyjazdowej menażki i obrócić gdzieś później jak zgłodniejemy. Na całej operacji nie wyszliśmy dobrze ani czasowo ani finansowo. Ale o tym powinien napisać Patryk, bo był "bliżej wydarzeń" ;)
[Agata] Przejazd przez Pireneje był chyba najładniejszym, ale najmniej optymalnym czasowo vs. kilometrowo odcinkiem powrotu przez Europę, co spowodował brak konsekwencji co do trzymania się albo najkrótszej, albo najszybszej, albo płatnej, albo bezpłatnej drogi.
Zanim opuściliśmy Hiszpanię, postanowiliśmy zrealizować misję "paella" i zjeść to danie na lunch. Zatrzymaliśmy się w jednej wiosce, i w kilku restauracjach Patryk zrobił zwiad na temat paelli. W żadnej nie podawali. Natomiast w jednej kelnerka powiedziała, że jak poczekamy pół godziny to nam to przygotuje. Ponieważ mieliśmy świadomość nienajlepszego czasu przejazdu, wybraliśmy "macaroni" bo szybciej. Po chwili dostaliśmy ogromne porcje makaronu z sosem (szkoda, że z mięsem to się nawet w magazynie nie widziało) i, żeby się nie zmarnowało to co nie zjemy (no bo porcja to 7 Euro, waluta jest w cenie, a my jesteśmy krakowskimi centusiami), postanowiliśmy zapakować nadmiar do naszej wyjazdowej menażki i obrócić gdzieś później jak zgłodniejemy. Na całej operacji nie wyszliśmy dobrze ani czasowo ani finansowo. Ale o tym powinien napisać Patryk, bo był "bliżej wydarzeń" ;)